Stwierdzam miłość, bo Gierszał.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 10/10. Pokaż wszystkie posty
piątek, 30 sierpnia 2013
czwartek, 9 maja 2013
Złodziejka książek - Markus Zusak
Zawsze zastanawiam się nad tym jak zacząć swój przyszły tekst. A raczej nad tym jak wypadałoby to zrobić. W obecnym świecie, który podobno jest oryginalny i niesztampowy, obowiązują powszechne ramy, od których z reguły się nie odchodzi. Te okrutne, zupełnie nie widzialne dla większości ograniczenia stłamsiły jakąkolwiek wyobraźnie, redukując jej udział do minimum. Wszystko już było, więc ludzie zadowalają się banalną prostotą, często okraszoną jedynie bogatym, pięknym językiem. Nie próbuję tutaj nikogo oskarżać. (Sama płynę z prądem stosując się do konwencji używanej już od kilkudziesięciu ładnych lat, pod tytułem: "wstęp : rozwinięcie : zakończenie". Wszystko pięknie poukładane.) Myślę, że jest to raczej żałosne usprawiedliwienie niemocy wobec książki, która będzie tematem dzisiejszej wypowiedzi. Nigdy nie myślałam, że dojdzie do tak tragicznej sytuacji, w której mój umysł, moja dusza, moje ciało - będą niemożliwie wrzeszczeć, chcąc przekazać tak ważną informację, chociaż niewielkiej rzeczy odbiorców, lecz są ograniczone przez język do tego stopnia, iż nie są w stanie uformować jednej, zwięzłej, logicznej wiadomości, która choć w połowie oddawałaby geniusz Zusaka.
Rzecz dzieje się podczas II Wojny Światowej. Mała Liese zostaje oddana przez swoją matkę do domu pełnego zupełnie obcych jej ludzi. Podczas podróży przeżywa ona osobistą tragedię, mianowicie śmierć jej młodszego braciszka. Po pewnym czasie zaczyna ona zaprzyjaźniać się nie tylko z nową rodziną, ale również otoczeniem i rówieśnikami. Od wyniszczenia psychicznego podczas tak ciężkich czasów ratuje ją kilka rzeczy; najlepszy przyjaciel Rudy, osobliwy gość Max oraz fakt, iż dziewczynka z namaszczeniem i niebanalną precyzją kradnie książki...
Najłatwiej byłoby, przez cały akapit pisać tylko jedno słowo "genialna". Ale czy wypada? Nie wiem i szczerze mało mnie to obchodzi. Mam piekielną ochotę zwrócić Waszą uwagę na tę książkę. A lepszego pomysłu na to niestety nie mam. Tak więc wybaczcie bezczelność, ale inaczej nie potrafię uświadomić komukolwiek fenomenu tej książki.
Znowu zastanawiam się nad tym, czy nie zostawić w spokoju tamtego akapitu, a następny napisać w sposób normalny. Ale skoro już zaczęłam być dziwna, to dlaczegóż miałabym tego nie ciągnąć dalej?
To tak pokrótce o tej książce. Jest to lektura obowiązkowa!
10/10
Genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna, genialna.
Znowu zastanawiam się nad tym, czy nie zostawić w spokoju tamtego akapitu, a następny napisać w sposób normalny. Ale skoro już zaczęłam być dziwna, to dlaczegóż miałabym tego nie ciągnąć dalej?
Poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca, poruszająca.
To tak pokrótce o tej książce. Jest to lektura obowiązkowa!
10/10
"Zabił się, bo kochał życie"
środa, 24 kwietnia 2013
Duma i uprzedzenie - Jane Austen
Niezależność dla kobiet jest bardzo ważną cechą. W końcu przez wieki, całe masy sufrażystek i feministek walczyło o prawa dla płci pięknej. Teraz dla nas jest oczywiste to, iż stawia się nas równi z mężczyzną. Nie wyobrażamy sobie nie móc głosować, czy podlegać całkowicie decyzji naszych rodziców co do małżeństwa. Powinnyśmy to bez sprzeciwów docenić i zarazem mieć na uwadze fakt, iż w przeszłości kobiety musiały znosić bardzo nieprzyjemne tradycje. Jane Austen żyła w czasach, kiedy rola kobiety była obecna, lecz mimo wszystko nic nie warta dla kogokolwiek. Pomyśleć, że młode dziewczęta musiały się zniżać do kokietowania i udawania, by zdobyć majętnego mężczyznę, aby wieść dostatnie życie. Miłość była rzeczą drugorzędną.
Elizabeth to córka państwa Bennet. Największym marzeniem jej matki jest wydać swoje dzieci za mąż. Dziewczęta.... zaraz, zaraz. Po co mam wam streszczać tę książkę, skoro zapewne większość z Was doskonale zna całą tę historię?
Przed rozpoczęciem pisania recenzji zastanawiałam się, czy w ogóle jestem godna aby to zrobić. Po przeczytaniu tej książki wpadłam w niemałe uwielbienie, przez co zaczęłam ją traktować niczym nabożną księgę, która odpowiada za podwaliny moich wartości. Jednak w końcu doszłam do wniosku, iż skoro nie mam zamiaru jej krytykować, to być może dam upust swoim emocjom i chociaż w małym stopniu potwierdzę geniusz Austen, który w tym momencie jest już całkowicie oczywisty.
Cudów nie wymyślę chwaląc płynny, lekki i przyjemny język autorki. Posługuje się nim mistrzowsko, tworząc prześmieszne dialogi, które mają w sobie całą masę ironii. Akcja jest wartka i konkretna. Właśnie to mnie w niej najbardziej urzekło. Po raz pierwszy oczarowała mnie książka, która była aż tak dobitna i dosłowna. Żadnych zawirowań, wszystko podane jasno na tacy. A tak się bałam, że nie dane mi będzie zrozumieć tego XIX wiecznego dzieła.
Austen sprawiła, iż coś co do tej pory było jedynie sucho przekazane na lekcjach historii, stało się dla mnie bardziej namacalne. Mam tu na myśli oczywiście zwyczaje jakie panowały w tamtych czasach. Skostniałe zasady, które całkowicie obezwładniały naturalne, ludzie odruchy, a za razem piękne, dostojne, szlacheckie maniery, które całkowicie zawładnęły mym sercem. Kiedy czytałam te wspaniałe dialogi, przepełnione dostojeństwem i świadomością, czułam ogromny żal, iż coś takiego nie przetrwało również do naszych czasów, choć w niewielkim pierwiastku.
Najbardziej mną wstrząsnął sposób w jaki Austen wypowiadała się o kobietach. Stworzyła bardzo bezpośrednią Elizabeth, która była pewna siebie, stanowcza i niezależna. Potrafiła być arogancka i dumna nawet wobec tych, którzy zajmowali znacznie wyższe stanowisko niż ona. Właśnie to uczyniło ją wyjątkową w oczach całego otaczającego ja społeczeństwa. Brawo dla autorki za odwagę i zuchwałość, która niestety została doceniona dopiero przez późniejsze pokolenia.
Oczywiście nie było by tej książki, gdyby nie cudowny pan Darcy. Ów szlachcic, potencjalnie wyniosły i dumny okazał się być ideałem mężczyzny w każdym calu. Nie da się go nie lubić, tak jak zresztą całej reszty skrupulatnie ukształtowanych bohaterów. Czytać o tak dobrze wykreowanych ludziach, bogatych o niesztampowe charaktery, to czysta przyjemność.
Oczywiście gorliwie zachęcam Was do przeczytania tej pozycji. Powieść, wbrew pozorom przyda się również panom, którzy będą mogli dzięki niej, nauczyć się obchodzenia, z istotą tak delikatną jak kobieta. Żeby rozwiać jakiekolwiek wątpliwości pań, co do tej książki, uwierzcie mi, że wystarczy zapoznać się z pierwszym zdaniem, aby się w niej całkowicie zakochać.
10/10 !
"Świat cierpi na brak mężczyzn, szczególnie tych, którzy są cokolwiek warci."
czwartek, 3 stycznia 2013
Kubuś Puchatek - Alan Alexander Milne
Powiem od razu, że książkę jest bardzo trudno ocenić. Czytałam ja miliony razy, jest to moja ukochana powieść (razem na czele z "Małym Księciem"), która urzekła mnie całkowicie. Milne pokazał w tej książce swoją niesamowicie potężną inteligencję, mądrość i doświadczenie życiowe. No ale nie będę się rozwodzić nad tym już we wstępie. W końcu one nie są od tego.
Ogólnie rzecz biorąc historia nie jest skomplikowana. Jest to zbiór opowiadań, o tym co przydarzyło się naszemu tytułowemu bohaterowi. Posiada on mnóstwo przyjaciół, którzy bardzo mu pomagają i są mu bardzo bliscy. Kubuś przeżywa potencjalnie dziwne przygody, które wydają się być zupełnie nierealne. Ale przecież wszystko może spotkać naszego kochanego Misia.
Właściwie to nie wiem od czego zacząć. Uważam, że książka mówi sama za siebie i po prostu sama będzie umiała się obronić. Jest ponadczasowa, uniwersalna i nietuzinkowa. Sprawdza się w każdym środowisku. Trafia do ludzi we wszystkich krajach, niezależnie od płci, czy wieku. Niby wydaje się być książką dla dzieci, ale taka prawda, że wielu dorosłych mogłoby się z niej nauczyć wielu rzeczy. Tak na prawdę, powiedziałabym, że wielu dorosłych powinno ją przeczytać, bo mają spore braki w wychowaniu i poczuciu miłości, odpowiedzialności i przyjaźni. Ta książka uczy dosłownie wszystkiego. Trzeba ją jedynie odpowiednio odczytać. Żadne słowo nie zostało wypowiedziane przypadkowo. A raczej napisane. Wszystko, dosłownie wszystko ma jakiś głębszy sens, drugie dno.
Bohaterowie. Są doskonale stworzeni. Kubuś ze swoją głupotą jest szalenie uroczym wcieleniem dziecka, które dopiero uczy się życia. Prosiaczek jest zarazem uosobieniem niewinnej, strachliwej osóbki, którą trzeba przeprowadzić przez życie oraz wiernego przyjaciela, który potrafi pokonać swoje wszystkie słabości, aby pomóc. Krzysiu, to ktoś w rodzaju przewodnika, człowiek posiadający wrodzoną intuicję i inteligencję, ktoś od kogo wręcz bije wyjątkowość i szczerość. Sowa jest przemądrzałą, acz sympatyczną postacią, która co prawda jest wyniosła, ale suma summarum zawsze pomoże. Osiołek, to taki nieszczęśliwy filozof. Zawsze wzbudzał we mnie najsilniejsze przywiązanie i współczucie. Cały czas jest smutny i pokrzywdzony przez los, ale mimo wszystko stara się to przyjąć jak najlepiej i nie marudzi. Królik nic tylko stara się ukrywać przed Kubusiem. Mimo wszystko dobry z niego sąsiad. Kangurzyca i Maleństwo na początku wydają się być przerażające. Jednak potrafią wybaczyć wszystko swoim przyszłym przyjaciołom. Naprawdę zgrana z nich paczka. Każdy wzajemnie się doskonale uzupełnia. Służą sobie pomocą dosłownie w każdej sytuacji kryzysowej.
Opowieści o pszczołach, balonikach, parasolach są niesamowicie urzekające. Zdają się być tylko i wyłącznie poświęcone małym dzieciom. Jednak zawierają niesamowite przesłanie. Może się powtarzam, ale są to rzeczy, które trzeba kilkakrotnie powtórzyć, aby bardzo dobrze zapadły w pamięć. Milne jest szalenie inteligentnym, dobrym, szczerym i mądrym człowiekiem. Doskonale wiedział co robi. Napisał książkę dla dzieci. Piękną i tak dobrą, że stała się bardzo popularna dosłownie wszędzie. No ale ktoś tę książkę musi czytać tym dzieciom. Robią to ich rodzice, czyli w większości już dorośli ludzie. W ten sposób Milne sprawił, że książka chcąc nie chcąc przechodziła przez każde ręce.
Według mnie jest to książka, którą koniecznie trzeba przeczytać. Jest doskonała w każdym calu. Zawiera masę pięknych aforyzmów, które są cudowne w swej prostocie. Czasem to co łatwo przekazane jest najpiękniejsze. Taki jest właśnie "Kubuś Puchatek". Jego prawdziwą doskonałością jest to jak wieke wad posiadają same postacie. Książka jest idealna. Idealna.
10/10
(Wybrałam cytaty co prawda nie z samego "Kubusia Puchatka", tylko z jego wszystkich historii, z którymi miałam okazję się spotkać). Wybaczcie, że jest ich tak dużo, ale po prostu nie mogłam się powstrzymać, przed dodaniem moich ulubionych.
"– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika. "
"– Puchatku?
– Tak Prosiaczku?
– Nic, tylko chciałem się upewnić, że jesteś."
"Puchatek spojrzał na obydwie łapki. Wiedział, że jedna z nich jest prawa, i wiedział jeszcze, że kiedy już się ustaliło, która z nich jest prawa, to druga była lewą, ale nigdy nie wiedział, jak zacząć."
wtorek, 1 stycznia 2013
Delirium - Lauren Oliver
Miłość. Jest to uczucie zupełnie zakazane. Uznane za paskudną chorobę, jedną z najgroźniejszych, która zabija powoli, ale bardzo boleśnie. Ta choroba leczona jest bardzo skrupulatnie. Każdy jest poddany zabiegowi, dzięki któremu już nigdy nie będzie w stanie kochać. Dzięki któremu nawet samo słowo "miłość" będzie wywoływało poczucie łamania prawa. Wyobraźmy to sobie. Przerażające nieprawdaż? Powiedziałabym, że bestialskie, wręcz nieludzkie. Prawda miłość boli. Prawda miłość wyniszcza. Ale jest ona również tym czego każdy z nas potrzebuje. Daje radość, szczęście, spełnienie. Może i sprawia, że nasza koncentracja jest lekko zaburzona, a myśli wędrują daleko od miejsca, w którym obecnie powinny się znajdować. Ale czy właśnie to nie jest w tym wszystkim piękne?
Lena to zwykła dziewczyna. Żyje dokładnie tak jak wszyscy inni jej znajomi. Zamknięta w hermetycznym świecie, który za wszelką cenę stara się zapewnić bezpieczeństwo swoim mieszkańcom poprzez odebranie im miłości. Potencjalnie ze strony Leny nie powinno być żadnego zagrożenia. Niestety, albo stety zmienia się to, kiedy poznaje Alexa. Ten chłopak przeszedł już swój zabieg i powinien być wyleczony z delirii. Jednak prawdziwej miłości nie można pokonać i ominąć...
"Chwile szybkie jak mgnienie oka, jak trzask migawki, delikatne, piękne i skazane na przemijanie jak motyl trzepocący rozpaczliwie skrzydłami podczas wzmagającego się wiatru."
Lauren wprowadza nas we wspaniały świat, o którym większość z nas nawet nie byłaby w stanie pomyśleć. Nikt nie myśli o tym, że na świecie nie byłoby miłości. I tu nie chodzi jedynie o taką partnerską zachodzącą pomiędzy kobietą i mężczyzną (bądź tymi samymi płciami - bądźmy tolerancyjni). Co z rodzicami, którzy swoim dzieciom mogliby nieba przychylić. A przyjaciele? Przecież ich również darzymy specyficznym rodzajem miłości. Nawet nasze pasje przestałyby mieć znaczenie. Wszystko co jest dla nas ważne to coś co kochamy. Czy potrafimy sobie wyobrazić, że tego nie ma, a nasze życie to tylko rutyna i pustka, wypełnione jedynie obowiązkiem i powinnością posługi państwu, założenia rodziny i posiadania substytutu szczęścia. To zupełnie absurdalne. Nikt o zdrowych zmysłach nie pozbawiłby siebie umiejętności darzenia kogoś, czegoś miłością.
Język autorki jest naprawdę cudowny. Momentalnie sprawiła, że zupełnie zatraciłam się w całej historii. Nie tylko wciągnęłam się w historię. Zaczęłam się z nią utożsamiać. Mimo, że w niewielu aspektach byłam podobna do Leny, czułam, tak jakby jej życie, było moim nowym światem. Paradoksalnie, powieść która mówi o zupełnym braku emocji, jest tak mocno nimi przepełniona. Całym sercem kibicowałam Lenie i Aleksowi. Był to dla mnie zupełnie nowy rodzaj przeżycia podczas czytania książki. Nawet nie wiem jak to opisać. Czułam po prostu namacalność ich uczuć. Ich cierpienie, radość. Ich miłość.
"Wolę zachorować i kochać chociażby przez ułamek sekundy"
Potężne wrażenie wywarła na mnie sama miłość tych dwojga. Tak szalenie dojrzała. Byłam święcie przekonana, że osoby, które znają się od kilku dni, które są jeszcze stosunkowo młode, nie potrafią naprawdę kochać. Lecz.. myliłam się. Oni nie przedstawiali tu kolejnej młodzieńczej, przelotnej, pełnej szaleństwa miłości. Byli wyjątkowo świadomi samych siebie. Zdolni do największego poświęcenia. Ich uczucie nie było puste i płytkie. Oboje byli mądrzy i darzyli siebie całkowitym zaufaniem. Niby przez przypadek się poznali. Ale wszystko miało jakiś głębszy sens. On pojawił się po to, żeby pokazać jej prawdę, nauczyć ją kochać, żeby ją wyzwolić i uratować. Ona była po to, żeby mu uwierzyć, zaufać, spełnić jego marzenia.
Ta książka jest dla mnie przełomowa. Jak dotąd płakałam tylko podczas czytania "Psa, który jeździł koleją". To jest druga książka, która wycisnęła ze mnie łzy. I to w jeszcze jaki sposób. Rozpłakałam się dopiero po skończeniu ostatniej strony. Później już nie mogłam się opanować. Siedziałam i płakałam coraz mocniej, dochodząc do coraz nowszych wniosków. Podziwiając poświęcenie Alexa, zaufanie Leny. Ich miłość. Chciałabym powiedzieć więcej, ale po prostu nie mogę zdradzić zakończenia. Nie chcę. Uważam, że każdy z Was zasługuje na to, żeby poznać je w pełni samemu i poczuć dokładnie to samo co ja. Książka jest potwornie doskonała. Mimo, że byłam pewna, że nic nie może wzbudzić we mnie takich uczuć, okazało się że "Delirium" właśnie to zrobiło. Genialność to mało, żeby ją opisać.
10/10
Subskrybuj:
Posty (Atom)



